Wiele lat temu, jako kierownik wyszkolenia PZTW ( dzisiejszy dyrektor sportowy związku ) organizowałem coroczną kursokonferencję trenerów wioślarstwa, która podobnie jak obecnie składała się z części podsumowującej miniony sezon jak i zawierała tematykę fachową rozszerzającą wiedzę teoretyczną jak i specjalistyczną z zakresu naszej dyscypliny sportu. Po rozesłaniu powołań do poszczególnych trenerów ( taka była procedura ), wśród listownych potwierdzeń udziału znalazłem zapytanie świeżo upieczonego pracownika AWF Gdańsk o możliwość wygłoszenia wykładu na temat modyfikacji sportowej łodzi wioślarskiej. Młody człowiek zetknął się z wioślarstwem jako student i pragnął zaprezentować swoje przemyślenia społeczności wioślarskiej. Ponieważ zawsze sobie ceniłem ludzi kreatywnych, którzy potrafili wpadać na pomysły nietuzinkowe, poprosiłem o krótkie streszczenie wystąpienia abym mógł je zamieścić w programie zatwierdzanym przez Departament Sportu Głównego Komitetu Kultury Fizycznej ( Ministerstwo Sportu nie istniało ). Odpowiedz niewiele wnosiła. Postanowiłem zaryzykować. Jak się okazał młody człowiek dostrzegł trudności towarzyszące wioślarzom, którzy wiosłując nie widzą celu, do którego zmierzają – przez co nie płyną najkrótszą drogą, czy też wytyczonym szlakiem a ponadto narażeni są na niebezpieczeństwo zderzeni z innymi jednostkami pływającymi jak i przeszkodami typu stałego. Wykładowca swój pomysł opierał na koncepcji usytuowania wioślarza tak, aby wiosłując skierowany był twarzą do dziobu łodzi. W tym celu przedstawił zaprojektowany układ dźwigni, które miały zapewnić spełnienie oczekiwań wioślarza. Wystąpienie spotkało się z umiarkowanym entuzjazmem słuchaczy.
Nie znam dalszej historii odwróconej pozycji wioślarza, natomiast mogę przypuszczać że, otrzymanie możliwość zaprezentowania własnej, innowacyjnej myśli mogła mieć wpływ na dalsze rozwijanie własnych koncepcji oraz przebieg kariery naukowej pomysłodawcy. Pracę zawodową zakończył przechodząc na emeryturę jako profesor w Zakładzie Biomechaniki AWF Gdańsk.
Tak na marginesie, zainteresowanych tematem pragnę skierować do amerykańskiego filmu sensacyjnego Wydział Pościgowy Stuarta Bairda z Wesleyem Snipesem w roli głównej, gdzie w około 5 sekundowym epizodzie możemy dostrzec praktyczne rozwiązanie interesującego nas problemu zaprezentowane przez żyjącego na bagnach Indianina.
CZĘŚĆ DRUGA
Wioślarstwo to jedna z najprostszych dyscyplin sportu. Pod względem wymogów technicznych ogranicza się do opanowania jednego, powtarzanego w nieskończoność ruchu cyklicznego. Podobne pod tym względem do kolarstwa, kajakarstwa klasycznego czy biegów i chodów długodystansowych.
Prowadząc jesienią 2022 roku na kursie instruktorów wioślarstwa temat metodyka nauczania, po raz kolejny dostrzegłem u słuchaczy znaczne różnice w sposobie wykonania tego ruchu, który w przyszłości instruktor powinni umieć zademonstrować i dokładnie zdefiniować jego poszczególne elementy. Istotne różnice występowały głównie w dociągnięciu doręcznej i miały miejsce nie tylko między byłymi zawodnikami średniej klasy, ale i medalistkami olimpijskimi czy medalistami Mistrzostw Świata Seniorów. Wtedy to wpadłem na pomysł drobnej zmiany konstrukcyjnej ergometru Concept2 mogącej – w moim przekonaniu, zwiększyć efektywności pracy na ergometrze ale , i przejścia pióra wiosła przez wodę.
Po trwających rok próbach udoskonaliłem urządzenie, które nie jest wynalazkiem, a jedynie nosi fachową nazwę wzoru przemysłowego prawnie chronionego. Prowadzone na sobie wielokrotne testy na ergometrze ( odwrócony ekran komputera – brak możliwości bieżącej kontroli efektywności ) na odcinkach czasowych wykazały w około 80 % wyniki lepsze niż na ergometrze fabrycznym. Różnice wynosiły 2 – 4 %. Co to znaczy nikomu rozumnemu tłumaczyć nie trzeba.
Pragnę powiedzieć, że na bajecznie prosty pomysł takiej modyfikacji w ciągu ponad 40 lat istnienia ergometru z oporem powietrznym mógł wpaść każdy kto wiosłuje, a ja tylko o tym nie wiem. Mógł to być rodak Alberta Einsteina – Żyd, Niemiec, Holender czy Kenijczyk – ale również mogłeś być Ty, tylko nie uwierzyłeś, że to jest godne przedstawienia szerszemu ogółowi , może mieć praktyczne zastosowanie i nie ośmieszy Cię w oczach wioślarskiej społeczności.
O udoskonalonym ergometrze wypowiedział się pozytywnie zasłużony trener jednego z najsilniejszych klubów, który spowodował, że zgłosiłem modyfikację ergometru Dyrektorowi ds. Sportowych PZTW p. Andrzejowi Krzepińskiemu, jako jeden z dodatkowych tematów ostatniej kursokonferencji trenerów w Poznaniu. Poprosiłem o wygospodarowanie 20 minut, w czasie których dokonam wprowadzenia do tematu oraz demonstracji. Wyobrażałem sobie, że w trakcie przerw między wykładami każda z osób zainteresowanych projektem będzie mogła dokonać sprawdzenia urządzenia osobiście i podzielimy się spostrzeżeniami.
Propozycja spotkała się z umiarkowanym zainteresowaniem dyrektora sportowego z jednoczesną prośbą o przedstawienie dokumentacji fotograficznej w celu ocenzurowania pomysłu. Przedstawiony wcześniej opis wzoru przemysłowego i korzyści jakie dostrzegam z jego zastosowania dla cenzorów nie był wystarczający. Ponieważ nie zaakceptowałem cenzurowania , kierownictwo pionu szkolenia Związku nie wyraziło zgody na moje 20 minutowe wystąpienie twierdząc, że program jest już zamknięty i żadna jego modyfikacja nie jest możliwa. Fakty wykazały, że było inaczej ponieważ wprowadzono temat, który w programie kursokonferencji nie występował.
CZĘŚĆ TRZECIA
Będąc bacznym obserwatorem relacji internetowej z kursokonferencji zrozumiałem dla czego mój temat nie wzbudził zainteresowania wiceprezesa ds. sportowych, od którego dyrektor sportowy jest całkowicie uzależniony. Otóż wiceprezes dopuścił się w stosunku do 147 absolwentów kursów instruktorskich, które dla klubów prowadzę od 12 lat, próby psychicznego szantażu w formie ośmieszenia ich wiedzy i przyrównał do nieuków, którzy nie zasługują na przyznanie im licencji instruktorskiej – co przez wcześniejsze 10 lat nie budziło zastrzeżeń. . Więcej. Podobne zdanie wygłosił jeden z zaproszonych na kursokonferencję wykładowców. Jakiś przybłęda miał odwagę do skrytykowania mojego sposobu przekazywania wiedzy kadrom szkolenia podstawowego . Nie mogło się to odbyć bez zachęty wiceprezesa. Na marginesie dodam, że w trakcie 12 lat prowadzenia szkoleń instruktorskich żaden przedstawiciel pionu szkolenia Związku nie zgłosił zastrzeżeń do ich programu ani nie odbył ze mną fachowej konsultacji na powyższy temat, jak również nie śmiał podważyć moich uprawnień do szkolenia potwierdzonych wpisem do Rejestru Instytucji Szkoleniowych oraz pisma Ministerstwa Sportu zezwalającego mi na nadawanie uprawnień zawodowych w zakresie wioślarstwa.
Kim są ci napiętnowani instruktorzy – nieuki i co z tego wynika? Przynajmniej siedmiu założyło, względnie uczestniczyło w założeniu nowych klubów lub grup szkoleniowych wioślarzy niepełnosprawnych, są prezesami kilku klubów, są powoływani do szkolenia reprezentacji Związku, są członkami Zarządu PZTW. To również medalistki Igrzysk Olimpijskich i dwóch Mistrzów Świata Elity oraz kilkoro medalistów Mistrzostw Świata i Europy . Wśród absolwentów są pracownicy wyższych uczelni z tytułami naukowymi – w tym profesor. Ten ostatni wystosował do mnie list, którego fragmenty pozwolę sobie zacytować „ Oprócz merytoryki, nie wiem nawet czy nie ważniejszej dla mnie, była możliwość poznania i obcowania z Panem. Sposób przekazywania wiedzy, odnoszenie się do słuchaczy, ogólnie osobowość, charakter i kultura – są unikalne dla starszej generacji i praktycznie już nie istnieją wśród młodszych trenerów. Dziękuję, że miałem okazję poznać lepszą, prawdziwą twarz polskich wioseł reprezentowaną przez Pana” i „To były dla mnie ważne dni, rozpoczynając zajęcia nie zdawałem sobie sprawy, że odbiorę lekcję życia, a nie tylko wioślarstwa. I za to dziękuję. Z życzeniami energii i zdrowia.” Tyle pedagog – profesor.
Co znaczy odmowa przyznania licencji instruktorskiej. Oprócz chorej przyjemności pomysłodawcy z pionu szkolenia Związku, oznacza to odebranie prawa do podpisania się przez instruktora pod efektami własnej pracy. Czy można bardziej upokorzyć trenera jak zmusić go do prośby podpisywania się pod własną pracą przez klubowego kolegę. Należy zdecydowanie zakończyć sytuację fikcji, o której wszyscy wiedzą i przymusowo ją akceptują. A co się stanie jeśli w klubie żaden trener nie będzie miał licencji ?
W przeszłości oprócz piastowania funkcji szefa szkolenia Związku, funkcji trenera różnych kadr w tym juniorów, seniorów i kobiet powołano mnie na stanowisko szefa Zespołu Metodyczno -Szkoleniowego Resortowego Centrum Kultury Fizycznej i Sportu. Zadaniem zespołu, między innymi było prowadzenie szkoleń i doszkoleń dla kadry trenerskiej wszystkich dyscyplin sportu. Tam nabyłem doświadczenia w zakresie konstruowania zasobu wiedzy jaką należy przekazać instruktorom w tak prostych dyscyplinach jak wioślarstwo , a jakiej wiedzy wymagają gimnastycy, zapaśnicy, łyżwiarze figurowi czy przedstawiciele zespołowych gier sportowych. To są dwa różne światy zasobu wiedzy trenerskiej w zakresie techniki wykonywania ćwiczeń jak i wariantów taktyki. Znając wszystkie sposoby nabijania ilości godzin w kursach instruktorskich jedynie po to aby, zabezpieczyć zarobki kadry szkolącej z politowaniem obserwuję to co w ostatnim czasie prezentuje w tym zakresie uznawana za wyrocznię w zakresie wioślarstwa jedna z naszych wyższych uczelni wychowania fizycznego. 200 , 80, 60, 56 godzin czy ktoś nad tym panuje czy jest to radosna myśl jakiegoś nieodpowiedzialnego twórcy uprawnień licencjonowanego profesora wioślarstwa?
Na moich kursach w Szkole Wioślarstwa Galera absolwenci otrzymują wiedzę jaka potrzebna jest kapralom i sirżantom do szkolenia wioślarskich żołnierzy. Ja nie szkolę oficerów. Oficerem zostaje się po studiach na AWF.
Za opisane nieprawidłowości odpowiadają dwie osoby. Prezes i Wiceprezes ds. sportowych. Pierwszy w ciągu 8 lat (przez pierwsze 4 piastował funkcję v-prezesa ds. sportowych) nie wykazał się niczym. Żadnej inicjatywy. Brak czasu na wioślarstwo. (Łodzie i motorówki to nie ich zasługa . To rząd przeznaczył ogromne sumy na zaniedbany sport z czego skorzystało również wioślarstwo). Oddanie nieograniczonej władzy w ręce nieodpowiedzialnego wiceprezesa przyniosło sukces w zakresie licencji a, na drodze do Igrzysk Olimpijskich zniszczyło kadrę trenerską i osady we wszystkich grupach szkoleniowych seniorów. Z czwartej potęgi świata sprzed kilku laty zdołał zakwalifikować do udziału w Igrzyskach 2 łódki. A co naobiecywał w Ministerstwie Sportu – przemilczę. Ośmieszył Związek. To skandal ! Nie możemy głosować na nieudaczników. Naszym kandydatem na Prezesa Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich Sebastian Kosiorek.
Szkoła Wioślarstwa Galera
Ryszard Koch
„ Zasłużony dla Wioślarstwa”
Tekst partnerski, opublikowany w całości, bez cenzurowania. Magazyn SKIFF zajmuje stanowisko neutralne względem treści przekazanej.
SKIFF
Foto „Galera”