Olli Zeidler: Wioślarstwo we krwi

Nie okazuj zbyt wiele szacunku, wyjdź mocno w finale i bądź z przodu. Zobacz co się stanie.
Można powiedzieć, że wielka wioślarska kariera pisana była Olliemu od urodzenia. Ciężko jest bowiem urodzić się w rodzinie bardziej zakręconej na punkcie tego sportu. Jego dziadek Hans-Johann Färber zdobył złoty medal na Igrzyskach Olimpijskich 1972 w Monachium oraz brązowy w 1976 w Montréalu (oba w konkurencji 4+). Jego ojciec Heino Zeidler, był mistrzem świata juniorów, miał również swój epizod w kadrze seniorskiej Niemiec w latach 90-tych.
W tym samym czasie ciotka Olliego – Judith, święciła triumfy razem z niemiecką ósemką kobiet na igrzyskach w Seulu 1988 (złoto) i w Barcelonie 1992 (brąz).Nic więc dziwnego, że siostra Olivera – Marie, zdecydowała się na wioślarstwo. Od 2012 roku trenuje pod okiem dziadka. W przeciwieństwie do brata przechodziła w wioślarstwie przez juniorskie szczeble reprezentacyjne, a w ostatnich latach była jedną z kluczowych postaci damskiej kadry krótkich wioseł. Wioślarska rodzinka.
Jak się łatwo domyślić, dorastanie w takim środowisku ma swoje skutki w planach i ambicjach dzieci.
„Moje marzenie o zostaniu olimpijczykiem rozwinęło się dość wcześnie. Stało się to wtedy, kiedy zobaczyłem zdjęcia mojego dziadka w starej książce z igrzysk, zacząłem wtedy jeździć z nim na imprezy sportowe. Moja rodzina ogólnie lubi sport, więc od zawsze miałem dużo wsparcia w każdych aktywnościach, jakie mnie interesowały. Jeśli chodzi o zawody, zawsze miło było otrzymywać wskazówki i porady od ludzi, którzy bardzo dobrze znają sport i odnieśli duże sukcesy w karierze. Jest to dla mnie wielka zaleta, mieć zawsze obok siebie do rozmowy kogoś z tak wielkim doświadczeniem. Większość moich rywali nie ma takiej możliwości”.
Sport słowem klucz
W dzieciństwie Olli próbował swoich sił w kilku dyscyplinach. Chciał zacząć uprawiać sport już od najmłodszych lat;
„Byłem bardzo młody, zbyt młody w opinii mojej rodziny, aby rozpocząć treningi wioślarskie. Zacząłem więc z lekkoatletyką, koszykówką i pływaniem. W pewnym momencie zacząłem stawać się coraz i lepszy w pływaniu – wspomina Zeidler – Nie powiedziałbym, że byłem specjalnie utalentowany, ale duże pokłady energii oraz radość jaką sprawiały mi treningi spowodowały, że stałem się niezłym pływakiem i członkiem kadry narodowej juniorów w 2014 roku. Odnosiłem sukcesy, w tym co aktualnie robiłem, nie widziałem, więc powodu aby dokonać zmiany w kierunku łódki, nie było też presji ze strony rodziny – podkreśla Niemiec – Rodzice byli szczęśliwi, że mają wysokie, wysportowane dziecko, któremu sport sprawia wiele radości”. Jak wiadomo wsparcie rodziny w rozwoju kariery sportowej ma istotną rolę, a Ollie miał to szczęście, że mógł na nie zawsze liczyć. Z biegiem czasu, kiedy Zeidler dorastał, coraz bliżej było mu do wieku, w którym mógł realnie myśleć o starcie na olimpiadzie. Dla niego mogło się to wydawać nieco bardziej przyziemne niż dla innych, jednak on również o igrzyskach jako pływak marzył.
„Najlepiej rozwinąłem się w pływaniu w 2015, rok przed olimpiadą. Wiedziałem, że jeśli uda mi się powtórzyć taki skok formy w 2016, to może zakwalifikuję się do sztafety, a tym samym do drużyny olimpijskiej i ziści się moje długoletnie marzenie o zostaniu olimpijczykiem. Niestety to marzenie nie spełniło się w 2016 roku…”
Dla pływaków wiek około 19-20 lat jest kluczowy. Zazwyczaj w tym momencie wiedzą oni już czy będą zawodnikami klasy światowej, czy też nie. Zeidler w 2016 roku zrozumiał, że nie będzie mógł realizować swoich ambicji w tej dyscyplinie.
„Po olimpiadzie mój zespół się rozdzielił, większość chłopaków zdecydowała się skupić na studiach lub przeprowadziła się, więc radość z treningów oraz moja ambicja zostania świetnym pływakiem nie były już takie same. W listopadzie 2016 roku oficjalnie zrezygnowałem z pływania.”
Zakończenie ważnego etapu w życiu czasem wiąże się z większym bądź mniejszym kryzysem. U sportowców jest to szczególnie częste. Splot kilku wydarzeń doprowadził do kryzysu zawodniczego również i w tym przypadku.
„Czułem się okropnie po tym jak nie trenowałem przez miesiąc, odczuwałem tego fizyczne i psychiczne skutki. Zacząłem więc trenować na ergometrze w piwnicy u moich rodziców. Robiłem przyzwoite postępy, więc trenowałem to dalej i było to fajne.
Moja siostra powiedziała mi o halowych mistrzostwach – mowa o world games, których gospodarzem był Wrocław – zdecydowałem więc zapisać się na nie, aby mieć dodatkową motywację. Pojechałem tam i wygrałem z czasem 5:52, pokonując Tima Grohmanna! (mistrz olimpijski z Londynu w 4x) .
Dostrzegłem wtedy talent, którego mi brakowało w pływaniu. Poprosiłem tatę, aby mnie nauczył wiosłować.”
Pierwsze starty
„Najpierw wiosłowaliśmy raz w tygodniu, potem dwa razy i tak dalej, aż zacząłem trenować codziennie”
Profesjonalne spojrzenie ojca, który mógł cały czas monitorować postępy syna znacznie przyspieszyły rozwój Olliego jako wioślarza.
„Kiedy pierwszy raz zszedłem na wodę, nie oczekiwałem niczego. Trudno było złapać równowagę i nauczyć się techniki, na szczęście mój ojciec był przy mnie, komentował każdy mój chwyt i wniósł w mój trening wiedzę ze swojej kariery. Maksymalna ilość uwagi pozwoliła mi rozwinąć się szybciej niż inni.” – Rozwój był dynamiczny. Pierwszymi zawodami, na których Ollie mógł przetestować zdobyte dotąd umiejętności były mistrzostwa Niemiec u23 w 2017 roku „Zająłem trzecie miejsce łapiąc wiele raków w trakcie wyścigu” – Pierwszy sprawdzian zdany, miejsce na „pudle” po tak krótkim czasie trenowania należy uznać za wynik jak najbardziej satysfakcjonujący. Następnym krokiem było przetestowanie swoich możliwości w międzynarodowym starciu. Mistrzostwa Europy 2017 były podniesieniem poprzeczki. Nie obyło się jednak bez drobnych komplikacji. Mianowicie w przedbiegach Zeidler odnotował stratę rzędu 1 minuty do pierwszego w klasyfikacji Rumuna – Mariana Enache. Na szczęście odbił się już w repasażu, skąd pewnie awansował do półfinału A/B, w którym wygrał z najlepszym czasem zawodów w konkurencji 1x. Mimo, że finał toczył się dla Zeidlera ze zmiennym szczęściem, to ostatecznie udało mu się przypłynąć na metę jako drugi.
„Na początku miałem dużą stratę, ale wróciłem i wygrałem srebro. Mistrzostwa Europy u23 pokazały jak szybko potrafię się zaadaptować i poprawić.”
Jak rozpocząć karierę seniorską?
Zeidler pokazuje i objaśnia.
Dla młodego wioślarza wejście do świata startów seniorskich jest zazwyczaj (przynajmniej początkowo) nieprzyjemnym zderzeniem się z nieznanym wcześniej poziomem. Zeidler pokazuje, że to nie jest reguła.
Niecały rok po pierwszym treningu na jedynce osiągał dobre wyniki i notował stały progres sportowy, co doprowadziło go w 2018 roku Do Belgradu, gdzie odbywał się I Puchar Świata. Zeidler był wtedy wystawiony jako drugi skiffista reprezentacji Niemiec, jego konkurentem o start na MŚ był Max Appel, zawodnik z dużym bagażem doświadczenia po licznych startach w reprezentacjach juniorskich, młodzieżowych i seniorskich. Warto w tym momencie nadmienić, że Appel będący rówieśnikiem Zeidlera teraz też radzi sobie całkiem dobrze. Na Mistrzostwach Świata 2022 w Racicach uplasował się na czwartej pozycji w kategorii 2x. Wracając myślami do Belgradu – Zeidlerowi szło nieźle, ale nie było łatwo. „Powiedziałbym, że wydarzenia w Belgradzie były najważniejszą częścią mojej wioślarskiej kariery. Musiałem w każdym wyścigu zaciekle walczyć, żeby wejść do finału. Przed ostatnim biegiem mój ojciec powiedział; „Spisałeś się dobrze, ale jeszcze nie byłeś na prowadzeniu. Nie okazuj zbyt wiele szacunku, wyjdź mocno w finale i bądź z przodu. Zobacz co się stanie. ”Tak też zrobiłem i prowadziłem przed ówczesnym mistrzem świata i jednym z najbardziej utytułowanych skiffistów – Ondrejem Synek’iem do 1500 metra! To mi pokazało, że mam już format, którego nigdy nie osiągnąłem jako pływak, i że w przyszłości mogę stać się jednym z najlepszych w tym sporcie.”
Rezultaty I Pucharu Świata były dla Olliego pozytywne – zawody zakończył na trzecim miejscu, Max Appel na jedenastym – pozwoliły one patrzeć w przyszłość z optymizmem. Na swoich drugich międzynarodowych zawodach Zeidlerowi przyszło rywalizować z Timem Naske (również rocznik 96’), mimo obiektywnie dobrego wyniku – 3 miejsce – przegrał on wewnętrzną rywalizację ze swoim rodakiem o 1 sekundę. Brak jednoznacznego rozstrzygnięcia w Linzu zmusił do rozegrania jeszcze jednej bitwy. O tym kto będzie reprezentować Niemcy na Mistrzostwach Świata w Plovdiv miały zadecydować wyniki III Pucharu Świata. 15 lipca 2018 roku w Lucernie odbył się finał A jedynek, w wyścigu tym doszło do bezpośredniego starcia między Niemcami, z którego zwycięsko wyszedł Zeidler zajmując 2 miejsce. Naske przegrał finał dopływając na metę 13 sekund za Ollim.
Cel został osiągnięty, rywalizacja wygrana, a Zeidler otrzymał nominację na Mistrzostwa Świata!
„2018 rok był pod znakiem niezwykłej rywalizacji między mną, a Timem-Ole Naske o miejsce na Mistrzostwach Świata seniorów, którą ostatecznie wygrałem. Musiałem przez cztery miesiące być w szczytowej formie. Myślę, że te starcia uczyniły nas obu lepszymi i wywindowały oczekiwania”
W Plovdiv Zeidler pewnie dostał się do finału, w którym zajął 6 lokatę. Mistrzostwa Świata, były zwieńczeniem debiutanckiego w rywalizacji seniorskiej sezonu.
Na szczęście dla sympatyków wioślarstwa 2018 rok w wykonaniu Oliviera Zeidlera jest jedynie namiastką tego co osiągał później, oraz tego co będzie osiągał w przyszłości.
2019 rok
Chapeau bas!
– Jakie plany na drugi rok kariery wioślarskiej?
– Być najlepszym.
Takie pytanie i taka odpowiedź ze strony Zeidlera mogły hipotetycznie paść na początku 2019 roku. Czy padły? Nie wiem.
Obok materiały dowodowe w sprawie:
Zgadza się. Zeidler po raz pierwszy (i nie ostatni) w karierze wspiął się na absolutny szczyt. „Przed sezonem wiedziałem, że czekają mnie ciężkie starty. Chciałem dać z siebie wszystko na mistrzostwach Niemiec, Europy i świata. Treningi miałem zaplanowane pod te imprezy właśnie, a Puchary świata i Henley rozgrywałem w trybie treningowym”. Jak zaplanował, tak zrobił. Na Mistrzostwach Europy w Lucernie wygrał wszystkie wyścigi z niezwykle zaciętym finałem włącznie. Sztukę tę powtórzył na Mistrzostwach Świata w Linzu.
„Wszystko wychodziło dobrze. W dniu finału w Linzu zanim zdjąłem łódkę ze stojaków pochyliłem się na chwilę, aby zajrzeć w głąb samego siebie. Miałem łzy w oczach, czułem się idealnie przygotowany na ten wyścig. Udało się idealnie wykonać mój plan, a zacięta rywalizacja na finiszu była widowiskowa, – Między pierwszym, a piątym miejscem była różnica zaledwie sekundy – to był jeden z najlepszych wyścigów naszych czasów. Dopiero, gdy otrzymałem złoty medal, dotarło do mnie co się właśnie stało. Byłem szczęśliwy, bo w jednym tygodniu zdobyłem kwalifikację olimpijską i tytuł. To było niewiarygodne, że udało mi się to osiągnąć.”
Marzenia powoli się spełniają. Z postaci jeszcze kilka lat wcześniej nie będącą w środowisku wioślarskim, stał się jego absolutnym celebrytą zdobywając „podwójną koronę”. Osiągnął to w niesamowitym stylu. Zarówno Mistrzostwa Europy jak i Świata ze względu na swój poziom pozostaną zapamiętane. Są to wyścigi, które przejdą do legendy, a w obu z nich triumfował właśnie Ollie.
Droga do Tokio
W 2019 roku Zeidler wygrał wszystkie najważniejsze imprezy. Był w gazie.
Z optymizmem mógł patrzeć na zbliżające się Igrzyska Olimpijskie w Tokio, jednak na jego drodze stanął Covid. Pandemia spowodowała przesunięcie Igrzysk, a co za tym idzie niemałe zamieszanie. Przestój w treningach i zawodach miał swoje skutki na Olimpiadzie, które Niemiec dotkliwie odczuł.
„Covid wstrząsnął moją karierą jak nic innego. Pierwszym etapem były lockdown, później decyzja o odroczeniu igrzysk olimpijskich. Na początku nie chciałem w to uwierzyć. Odwołanie największego sportowego wydarzenia, na które dopiero co uzyskałem kwalifikacje po wielu latach trenowania, aby osiągnąć ten cel, z powodu wirusa było dla mnie wówczas oburzające. Z jakiegoś powodu nie mogłem po prostu przestać trenować. Załatwiałem, specjalne zgody żeby być dopuszczonym do trenowania na torze, podczas gdy inni byli zmuszeni do pozostania w domu. To był ponury czas… Patrząc wstecz, myślę, że w 2020 roku straciłem dużo spokoju i optymizmu, ale robiłem co w mojej mocy”
„Igrzyska olimpijskie zawsze są pełne niespodzianek” – stwierdził trener Jerzy Broniec. Nie inaczej było i tym razem, zawody obfitowały w zaskoczenia. Wyścig skiffistów nie był wyjątkiem. Niespodziewanie zawody wygrał Stefanos Ntouskos. Postać niebędąca w ścisłym gronie faworytów, która wcześniej w bezpośredniej rywalizacji z najlepszymi skiffistami przegrywała. Niemiec natomiast nie zdołał awansować do finału A.
„Kiedy patrzę wstecz, było to gorzkie rozczarowanie. Byłem w szczytowej formie. Nigdy w życiu nie byłem tak sprawny” – tak o swój występ na Igrzyskach skomentował Zeidler dla BR24
Ówczesny Mistrz Świata z Tokio wracał mając 7 miejsce i głód sukcesu. Zapytany o to, czy coś by zmienił przed zawodami, gdyby mógł cofnąć czas powiedział;
„Nie za bardzo, jest jak jest. Było trzech lepszych ode mnie w wyścigu półfinałowym, a warunki utrudniały mi bycie konkurencyjnym. Dawałem z siebie absolutnie wszystko, zostawiłem serce na torze, ale ostatecznie wygrałem nie ten finał. Moje przygotowania były bardzo dobre, wszystko było ustawione pod osiąganie wysokich celów. Aktualnie (marzec 2023) pracuję nad podobną formą na 2024 rok, później w grę wchodzi szczęście, to ono jest najbardziej potrzebne na regatach olimpijskich.”
Koszmar w Monachium
i… Niemiecki Związek Wioślarski
Wszyscy fascynaci wioślarstwa z pewnością zapamiętają Mistrzostwa Europy 2022. Były to zawody niezwykłe pod wieloma względami.
W centrum zainteresowania znajdowała się kadra Niemiec, a w samym centrum kadry Niemiec znajdował się Zeidler. Niemcy grali u siebie, publiczność dopisała, presja była spora… szczególnie ze strony federacji niemieckiej. Wydarzenie było świetnie promowane, najlepsi wioślarze ze starego kontynentu mieli rywalizować na znanym i lubianym torze w Monachium, stąd nawiązania do pamiętnych igrzysk 1972 roku, które odbywały się w stolicy Bawarii właśnie. Wtedy to Niemcy zdobyli łącznie 7 medali (w tym 3 złote) wygrywając klasyfikację medalową deklasując przy tym inne nacje wioślarskie, bowiem drugie w tym rankingu ZSRR medali miało dokładnie 2. Włodarze DRV zapewne marzyli o powtórzeniu tego sukcesu, jednak na marzeniach się skończyło.
Z 14 ekip Niemcy zdobyli tylko jeden medal – brązowy krążek Alexandry Foester. Poza tym medali brak. Swoje niezadowolenie z relacji między związkiem a zawodnikami w mediach społecznościowych zakomunikowało wielu niemieckich sportowców, w tym sam Zeidler. Jak się okazuje słabe wyniki Niemców z ostatnich lat mają swoje głęboko zakorzenione przyczyny.
„Dla mnie była to kwestia zdrowia, dla niemieckiej drużyny to kwestia kompetencji. Niestety, nasza federacja rozwijała się gorzej w ciągu ostatnich 10+ lat, ale nikt nie ma pomysłu, jak powstrzymać upadek. Moim zdaniem nie skupiamy się dostatecznie na potrzebach i wsparciu sportowców, dlatego tracimy wiele talentów po U23. Wielu wioślarzy patrzy na struktury, które zbudowałem w Monachium, ze światowej klasy coachingiem, nowymi pomysłami i strategiami w treningu, a także doskonałym wsparciem fizjoterapii, żywienia i biomechaniki. Chcą, aby taka profesjonalna praca była możliwa również w oficjalnych ośrodkach szkoleniowych, ale brakuje nam zmotywowanych trenerów z planem i zapałem do robienia czegoś nowego, a nie tylko tego, co od zawsze robiliśmy.”
W przeciwieństwie do polskich wioślarzy, dla reprezentantów Niemiec sport zazwyczaj nie jest głównym źródłem utrzymania. Sam Zeidler pracuje w Deloitte jako spec od podatków, a jego siostra jest policjantką. „Dzięki swojemu elastycznemu programowi jestem elastyczny. Niestety w Niemczech nie jesteśmy w stanie żyć z wioślarstwa. To nie zapłaci ci czynszu i będziesz miał poważne problemy ze znalezieniem pracy w przyszłości. Wioślarze nie są milionerami bez względu na to jak dobrzy są. Szkoda, że nie mogę żyć z wiosłowania, to powstrzymuje mnie od dowiedzenia się jak szybkim bym się mógł stać. Jest jak jest, ale nie jest też źle, po prostu to nie jest najlepsze co mógłbym z siebie dać. Na szczęście mój pracodawca wspiera mnie w mojej karierze sportowej i daje mi ekstra urlopy na zgrupowania i regaty. W innym wypadku nie byłoby to wszystko możliwe.”
Sportowcy nie chcą i nie muszą pracować w złych warunkach. Część z nich więc jawnie krytykowała politykę federacji w social mediach. Padały one pod adresem trenerów i dyrektora sportowego, którzy zdaniem m.in Zeidlera nie tylko obrażali zawodników, ale też wykazali się brakiem wiedzy i profesjonalizmu. Sama Maria Zeidler zrezygnowała z ubiegania się o start w Racicach ze względu właśnie na zbyt napiętą atmosferę w tym środowisku. Sam Olli ma specyficzną relację z DRV;
„W odróżnieniu od reszty drużyny narodowej nie korzystam z obiektów i trenerów federacji, ponieważ nie jestem przekonany co do ich lokalizacji i jakości. Nie dają mi one możliwości stania się tak dobrym, jak to tylko możliwe. Od zeszłego roku organizujemy również własne obozy, ponieważ nie widziałem sensu w jechaniu z resztą kadry, podczas gdy trenerzy nie chcieli zgodzić się na przeprowadzenie springów lub na trenowanie razem z innymi o tej samej prędkości (w moim przypadku trening z lub sparing przeciwko 2- zamiast innych 1x). Jeździliśmy więc z całą kadrą i trenowaliśmy na własną rękę, ale z ograniczeniami: czas, etc… . To nie miało sensu. Jesteśmy więc obecnie w Sabaudii z małą drużyną mojego taty, moim fizjoterapeutą i trenerem od ciężarów, aby przygotować się do sezonu. Reszta kadry miała już swoje obozy wcześniej, gdy byłem w Livigno. Od niemieckiej federacji oczekujemy tylko partycypacji w kosztach, takiego wsparcia oczekuję. Poza tym, moje postępy szkoleniowe są regularnie mierzone przez zespół dr. Steinackera w Ulm. Nie jeżdżę na testy do Hamburga (gdzie odbywają się testy kadry) ponieważ jest to po prostu za daleko, podróż kosztuje minimum dwa treningi, które mogę wykonać u siebie.”
Nadal pozostaje jednak pytanie, co stało się z Ollim Zeidlerem 14 sierpnia 2022 roku?
„Rozgrywałem jeden z najlepszych wyścigów w karierze, nawet dziś, kiedy oglądam powtórkę to widzę swój najlepszy taktycznie występ, aż do uderzenia na 1800 metrze. – Aby to lepiej zrozumieć należy cofnąć się chwilę w czasie – W 2022 roku złapałem Covid na Henley Royal Regatta, w wyniku czego nie byłem w stanie konkurować w Lucernie, potrzebowałem jeszcze dodatkowego tygodnia przed wznowieniem treningów. Później nie mogłem złapać dobrej kondycji podczas dwóch najważniejszych etapach przygotowań. Czułem, że nie mam wpływu na trening do Mistrzostw Europy.
Na zawodach wszystko szło dobrze, aż do dnia finału. Nawet finał był dobrym wyścigiem, po prostu nie mogłem złapać oddechu i umarłem bo moje ciało nie dostawało już wystarczająco tlenu. – Często na finiszu dochodzi do przetasowań w klasyfikacji, rzadko dzieje się to w taki sposób. Zeidlera, który do tego momentu prowadził, literalnie odcięło. Z pierwszej pozycji spadł na czwartą, wyprzedzili go Melvin Twellaar, Stefanos Ntouskos, a nawet Kristian Vasiliev, który na 1500 metrze tracił do Niemca 6 sekund. Decydującym czynnikiem determinującym to zdarzenie był rzecz jasna Covid, jednak najważniejszy start w sezonie był jeszcze przed Zeidlerem, a on doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
„Po Monachium byłem głęboko rozczarowany, wiedziałem że konieczne jest oczyszczenie się ze wszystkich pozostałych skutków Covidu. Spędziłem dużo czasu z lekarzami, miałem różne terapie, w trakcie cyklu treningowego. To był wyczerpujący czas, mój ojciec wiedział, że muszę nadrobić zaległości. Trenowałem ciężko, jak nigdy przedtem.
Mistrz Świata.
Po raz drugi z rzędu.
2022 r. to był sportowa sinusoida w wykonaniu Olli Zeidlera. Najpierw powrót do korzeni, czyli efektowne zwycięstwo na Belgradzkim torze w I Pucharze Świata, niedługo później incydent Monachium i finalnie powrót na sam top na Mistrzostwach świata w Racicach.
Jednak jak wspomina Olli, droga do Czeskiego toru prosta nie była. „Tuż przed wyjazdem na Mistrzostwa Świata nie byłem pewien, czy powinniśmy tam jechać. Nie byłem też pewien swojego stanu zdrowia po wynikach z Monachium i czułem się wyczerpany po treningach, których objętości nie zmniejszyliśmy.” – Mimo to ostatecznie pojechał – „Kiedy przyjechaliśmy do Racic, to ode mnie zależało ile będę trenować przed samymi startami, zrobiłem o wiele mniej niż zwykle, ale ostatecznie to się opłaciło. W przeciągu tygodnia wyścigów czułem się coraz lepiej i lepiej, udało mi się nawet za blefować w ćwierćfinale, aby utrzymać odpowiednią formę na potem. Przed wielkim finałem byłem pewien, że go wygram, wiedziałem też że Monachium było wyjątkiem. Zrozumienie tego dało mi pewność siebie, której mi brakowało od czasu COVID.”
Zeidler wygrał, Zapytany o to czym różniły się oba wyścigi pod względem planu powiedział: „Monachium było wyścigiem taktycznym, niemal arcydziełem, które chciałem pokazać widowni. Racice były odkupieniem i nie chciałem dać żadnemu z moich konkurentów najmniejszego poczucia, że mogą wygrać tego dnia, myślę że to była czysta dominacja. Jeśli porównać oba wyścigi, są to bardzo różne podejścia z mojej strony.”
Zawody w Monachium były dla Ciebie szczególne. Czy zwycięstwo przed swoją publicznością podczas Mistrzostw Europy byłoby dla Ciebie cenniejsze niż złoto Mistrzostw Świata?
„Uwielbiam wygrywać przed moją rodzimą publicznością, ale tytuł mistrza świata jest ważniejszy od kontynentalnego. Przegrana w Monachium nigdy nie pozwoli mi się uspokoić podczas treningu na tym torze, porażka z 14 sierpnia sprawi, że będę silniejszy i silniejszy każdego dnia”
~ Olli Zeidler
Wywiad przeprowadził Antonii Szkup