Jak Mastersi się zbiorą, to … nie ma przebacz.
Wioślarskie Mistrzostwa Świata Masters 2024 w niemieckiej Brandenburgii. Największe zawody roku organizowane przez World Rowing. Okrągła 50 – ta rocznica tzw. „złote gody”, uczestnicy z 51 krajów, 726 klubów i ponad 3600 startujących. Prawie 40% to kobiety ze średnią wieku 53 lata, panowie średnia wieku 58 lat. Najstarsza dama 89 lat, najstarszy dżentelmen 98 !! lat. Prawie 120 osób, tzw. „ośmiorniczek” („Octos”), czyli średnia wieku ponad 80 lat. W czasie pięciu dni rozegranych 680 wyścigów, puszczanych co 3 min. Zgłoszonych 20 drużyn klubowych z Polski. Ponad 200 zawodników. Rekordzistą zgłoszeniowym zostało Towarzystwo Wisła Dla Wioślarzy z Warszawy (38 zgł.). Generalnie Stolica zdominowała reprezentację naszych „eksportowych” Mastersów, wysyłając ponad 80 dusz. TWDW w pierwszej dwudziestce klubowej klasyfikacji punktowej, to jest sukces. Nieznacznie niżej KS Posnania RBW i AZS UW Warszawa. Bezapelacyjnie można powiedzieć, że był to udany występ naszych reprezentantów.
Należy pamiętać o pewnych zasadach, jakimi rządzą się zawody Masters na świecie. Zawody, na które może zgłoszenie wysłać każdy zainteresowany startem. MŚ Masters to mistrzostwa klubowe i tak są oceniane. Podczas World Rowing Masters Regatta przyznawane są trzy puchary klubowe: w konkurencjach męskich, w konkurencjach kobiecych i ogólnie dla najbardziej utytułowanych klubów. Jedna z głównych zasad to drabinka kategorii wiekowych. Zaczyna kategoria „A” – od 27 roku życia a zamyka kategoria „M” – 89 lat i więcej. Dystans startowy dla wszystkich to 1000 m. Każda kategoria wiekowa to możliwość udziału wielu zawodników co skutkuje utworzeniem kilku biegów w danej kategorii. Uwaga ! każdy z tych biegów ma charakter finałowy i każdy zwycięzca biegu, otrzymuje złoty medal MŚ. Więc jest sytuacja, gdzie dana kategoria posiada kilku mistrzów świata. Nie ma medali srebrnych i brązowych. Reasumując, każdy bieg w każdej kategorii wiekowej w każdej konkurencji generuje złotego medalistę i mistrza świata. Oczywiście dokumentowane są czasy wszystkich zawodników w 1x czy osad. Możliwym jest weryfikacja uzyskanych przez nich czasów. Dlaczego o tym mówimy? Ponieważ w kategorii 1x MM zawodnik Masters warszawskiego Klubu TWDW Bartek Gasparski w swojej kategorii wiekowej uzyskał drugi czas na świecie. Wynik musi i robi wrażenie. Osoba wyjątkowa, już zapraszamy na specjalny wywiad z Bartkiem.
Poprosiliśmy o wrażenia z zawodów naszych zawodników reprezentujących różne kategorie wiekowe. Zaczniemy tym razem od najmłodszego.
Piotr Gałęziak – AZS UW Warszawa
„World Rowing Masters Regatta w Brandenburg an der Havel były główną imprezą i zarazem końcówką sezonu dla grupy mastersów z AZS UW Warszawa. Skala regat robiła wrażenie: ponad 3600 uczestników z ponad 50 krajów i 723 klubów, mieszanka amatorów, zawodników i byłych olimpijczyków w każdym wieku od 27 do 98 lat. Mimo trudnych warunków, które spowodowały odwołanie części wyścigów, organizacja pięciodniowych zawodów z biegami puszczanymi co 3 minuty była imponująca – widać było doświadczenie organizatorów z World Rowing. W pojedynczych biegach starano się unikać rozstawiania kilku osad z tego samego kraju, co fajnie podkreślało międzynarodowy aspekt rywalizacji. Miło było spotkać wielu mastersów z całej Polski i nawzajem sobie kibicować. Jedno z moich przemyśleń po tych regatach to, że fajnie byłoby rozwijać współpracę w tym środowisku. Chodzi oczywiście o startowanie w międzyklubowych osadach, ale nie tylko. Wioślarze z niektórych krajów mieli na przykład stroje pokazujące przynależność do swojej krajowej grupy masters. Myślę, że wiele osób z tego środowiska chętnie zakupiłoby kamizelkę Polish Masters albo zrzuciło się na namiot, który mógłby służyć jako miejsce spotkania polskich klubów na tego typu zawodach”.
Piotr „Mały” Łojszczyk – AZS UW Warszawa
„Mistrzostwa Świata Brandenburg (Niemcy). Przygotowania trwały dość długo, ale jak się okazuje mało skutecznie . Wszystko po kolei.
Zaczęliśmy starty w środę, przed południem zeszliśmy na próbny pierwszy trening razem na tor niemiecki. Fala nas lekko zaskoczyła ,warunki dość ekstremalne wiatr dość silny i bujało łodzią jak okrętem na morzu. Wiadomo faworytami 2x nie byliśmy, ale bez walki nie zamierzaliśmy nic oddać. Zajęliśmy odległe miejsce, ale nie ostatnie jednak obaj stwierdziliśmy, że przy tych warunkach nawet dobrze to wyszło. Kolejne dni i kolejne starty 1x,2x,2xmix,4xmix . Start na jedynce wyszedł całkiem fajnie w tym biegu jednak lepszy okazał się Brazylijczyk, z którym przegrałem 3sek. Cóż nie udało się zdobyć upragnionego sukcesu. 2x międzynarodowa polsko-czeska. Płynęła nieźle, ale warunki jakie panowały na torze pomagały tzw. „lekkusom „ tu dobrą robotę wykonali Bartek z Mikołajem niestety przegrywając nieznacznie z Litwinami ,a my dopiero na 4 miejscu . 2x mix z Anetą popłynęła całkiem fajnie i tu też wiedzieliśmy że faworytami nie jesteśmy ale oboje chcieliśmy i wykonaliśmy dobrą robotę . Pozostał ostatni bieg 4x, która w 2022 roku we Francji zdobyła tytuł mistrza świata, skład nieco zmieniony, bo za Larysę usiadła Gosia, która od niedawna się wzięła za wiosłowanie (świetnie się sprawdziła na zastępstwie). Dużo sobie obiecywaliśmy, ale w ostatniej chwili wypadł ze składu nasz szlakowy Wojtas ze Żnina. Dzień wcześniej brylował na salonach zdobywając złoto na 1x , a rano okazało się, że dopadła go kontuzja, szybka decyzja i na szlaku melduje się Malina partner Wojtasa z peruara. Cóż mimo walki i starań zajmujemy 4 lub 5 miejsce. Piszę „lub” bo to nie ma znaczenia najważniejszą sprawą był wspólny start to, że się spotkaliśmy, że jesteśmy w tym miejscu rywalizacja i te uśmiechnięte twarze ludzi niosących łodzie, wiosła.
Reasumując Brandenburg, choć bez medalu to i tak wielki sukces warto tam być, ścigać się w gronie najlepszych MASTERSÓW na świecie . Doping z trybun i współzawodnictwo, adrenalina, stres przed startem, radość lub smutek po skończonym wyścigu nie da się tego opisać, to trzeba przeżyć. ZARAŻAĆ SPORTEM – każdego dnia i w każdym wieku”.
Jerzy Pestka – Posnania RBW Poznań
„Moja przygoda ze Światowym wiosłowaniem masters zaczęła się od 34 FISA WRMR regat w Zagrzebiu w 2007 roku. Uczestniczyłem w 11 imprezach. Ze względów oczywistych uciekały mi te na innych kontynentach. Przyjmijmy, że mój organizm nie lubi zmian czasowych. Na pierwszy światowy medal czekałem 12 lat. W Brandenburgu miałem swoje 5 minut. 6 startów i pięć złotych medali , no i jeszcze szósty za ,,wysługę lat „. Co prawda za pesel dali mi już we Francji w 2022 r., ale skoro dawali, to jak mówi mój znajomy z Warszawy, wziąłem. Czy te medale to do końca moja zasługa? Po pierwsze udało mi się wkręcić do dobrych osad ( pracowałem nad tym kilkanaście dobrych lat – no to moja zasługa), odziedziczyłem dobre geny po przodkach ( to już nie moja zasługa). Nie dogoniły mnie w tym roku wirusy, zarazki, kowidy i inne cholery. No i wreszcie, co najważniejsze, uzyskałem zgodę tej pani, która od ponad 60 lat ze mną mieszka. Pewne znaczenie ma również fakt, że trenuję 5 – 6 razy w tygodniu a do treningu mam warunki wyśmienite. Mam własną łódkę. Do jeziorka mam 150 m. Dorobiłem się również niezłej siłowni. Trening, wysiłek fizyczny, po tylu latach uprawiania sportu, jest dla mnie koniecznością. Od sportu jestem już uzależniony. Po trzech dniach bezruchu jestem chory. Skoro systematycznie trenuję to konsekwencją tego jest udział w zawodach, bo naturą człowieka jest chęć rywalizacji.
W Brandenburgu radość sprawiły mi wszystkie wyścigi, nawet przegrany bieg w 1x J. Organizatorzy zawsze przydzielają mi Niemca Klausa Opisa z którym w jedynce, nikt jeszcze nie wygrał. Tę kategorię wiekową wygrałem we Francji tylko dlatego, że Opis nie zdążył na start. Dzięki kolegom z Olsztyna w Brandenburgu udało mi się jednak wygrać z Opisem bo ośmielił się przeciw nam wystartować w niemieckiej 4x J w której nikt nam nie podskoczył. Jak zwykle do organizatorów regat mam wiele krytycznych uwag. Jeśli za oddalony o 1000m od toru parking kasuje się 10 euro dziennie to brak na nim nawet tymczasowych toalet jest skandalem.
Największym trofeum, jakie wywieźliśmy z Brandenburga, był złoty medal w biegu nr 109, 8+J. Do biegu tego przygotowywaliśmy się od stycznia, kiedy to na Powązkach do łodzi Charona odprowadzaliśmy naszego przyjaciela Włodka Gregorowicza. Tam podjęliśmy decyzję, jak uczcimy Jego pamięć. Pogromcę Bałtyku, towarzysza treningów i regat, pasjonata wioślarstwa, duszę wioślarskiej masterskiej rodziny, współtwórcę masterskich przeliczników oraz tego, który po wyścigach je rozliczał, herosa ergo wioseł, mistrza w dobieraniu osad i organizacji wyjazdów. Długo by tak wymieniać. Pierwszy start osady oraz krótki trening miał miejsce w majowych regatach w Płocku. Skompletowana wtedy osada potwierdziła jej potencjał, ale wyczerpała całe krajowe zasoby ,,sportowej młodzieży” kat. 80+. Chcieliśmy w tym składzie wystartować na MP Masters ale kilku z nas nie zdołało pokonać obowiązujących w PZTW wymogów. Nie udało się również odbyć zaplanowanego weekendowego obozu, bo łódkę, na której mieliśmy trenować, zniszczyło powalone drzewo. Każdy z nas jednak intensywnie trenował, bo myśleliśmy o tym, którego chcemy uczcić. Niemal codziennie zdalnie się motywowaliśmy. Bieg MM 8+J, 80+ odbył się w pierwszym dniu regat. Koledzy ze Szczecina udostępnili nam łódkę i wspaniałego sternika. Koszulki z napisem GREGOR na rękawie robiły wrażenie i dodawały nam wiary w sukces. Od samego startu unoszeni duchem Włodka z każdym pociągnięciem zdobywaliśmy przewagę. Na finiszu byliśmy już przekonani, że Gregor patrzy z góry, ocenia i widzi czyj talerz jest większy.
Mamy ogromną satysfakcję, że po raz pierwszy w historii Światowych Regat Masters, polska osada wygrała bieg ósemek, że udało się nam uczcić wspaniałego przyjaciela, o którym pamięć będzie trwała do ostatniego wioślarskiego oddechu. Masterskie wioślarstwo to coś więcej niż sportowa rywalizacja. Nasze wiosłowanie to solidarność przyjaźń i pamięć”.
Anna Gumienna – Posnania RBW Poznań
„Na pierwszy medal Światowych regat czekałam 13 lat. Mam medale mistrzowskie Czech i Polski, cały worek innych medali. Przez te lata w miarę systematycznie trenowałam. Start w 4x Mix kat J z doświadczonymi kolegami i Danką był dla mnie szansą, na którą czekałam. Zaraz po starcie objęliśmy prowadzenie, które systematycznie wzrastało. Prowadzimy łódź pięknie płynie – będę to wreszcie miała. Rany, żeby nie złapać raka, tylko nie podtopić wiosła. Jeszcze trochę wytrzymać 10, 9, 8, 7. Jeszcze trochę jeszcze kilka oddechów i meta. Jest złoto, jest pomost zwycięzców. Jest szczęście i duma, że po latach się udało. Wnuczka będzie dumna. A co najbardziej zapamiętałam z Brandenburga? Ogromne jezioro ogromna fala ogrom ludzi wszędzie daleko do toru do łodzi do parkingu do ubikacji. Fajna atmosfera uśmiechnięci i radośni ludzie których łączy wspólna choć kosztowna, pasja”.
Danuta Pribe – Posnania RBW Poznań
Dla mnie wioślarstwo jest powrotem do przeszłości, do lat młodości gdzie współzawodnictwu towarzyszą emocje i startowy stres. Do treningu mobilizuje mnie poczucie solidarności i odpowiedzialności za wynik całej osady. Ważna jest dla mnie cała otoczka towarzysząca zawodom wieczorne rozmowy wspomnienia o dawnych znajomych o wygranych i porażkach. Mamy bagaż wspólnej historii. Wioślarstwo jest sportem specyficznym łączącym ludzi. W Brandenburgu obserwowałam wiele wspaniałych osad i zawodników na różnym poziomie sportowym. Szczególny szacunek mam do tych, co na ogromnej fali sobie nie specjalnie radzili, a uczestnictwo w regatach sprawiało im radość. Choć wiosłuję już wiele lat to nadal mam satysfakcję ze zdobytych medali i nie potrafię odpowiedzieć, kiedy przestanie mnie to bawić.
Magazyn SKIFF serdecznie dziękuje za wypowiedzi. Pamiętaj czytelniku, że różnica wieku między najmłodszym a najstarszym naszym Gościem to prawie 50 lat. Minął jakiś czas od zakończenia największej wioślarskiej imprezy na świecie. Przykrym jest, że Polski Związek Towarzystw Wioślarskich praktycznie przemilczał ten fakt. To właśnie Polscy Mastersi za własne pieniądze stworzyli największą ekipę na zawody rangi Mistrzostw Świata, ekipę, która w tym roku odniosła największe sukcesy w skali polskich wioseł na światowym rynku, pokazując siłę i potencjał tej grupy. Trzeba nie mieć wyobraźni, by nawet nie podjąć próby reklamy tych zawodów w tym wyjątkowym roku czy w poprzednich latach. Jak sobie można wyobrazić budowanie nowego, jak zaniedbuje się fundament dyscypliny jej żywą historię. Może warto wykrzesać z siebie odrobinę pasji i radości z tego, co się robi i czemu służy.
Mastersi, jesteście wielcy. Magazyn SKIFF dziękuje Wam za potrzebę realizacji swoich pasji, zaś Klubom sportowym za stworzenie możliwości. Zdjęcia pozostawiamy bez opisu, obraz rysuje emocje, obraz „mówi” o tym, co jest ważne. Rozmach zawodów zobaczenie pod linkiem – https://www.wrmr2024.com/gallery/
SKIFF
Foto: WRMR2024, Piotr Gałęziak, Aleksander Rakutska, Jan Genatowski,
archiwum gości.