Otwarte Mistrzostwa Warszawy Amatorów i Masters na Ergometrze Wioślarskim. To już albo dopiero piąta edycja tych zawodów. Organizator zawsze stara się, by wypadały w drugiej połowie marca. Tak też się stało i w tym roku. Zawody powiedzmy na zamknięcie zimowego sezonu, to dobra pora. Dlaczego wspominamy o nich ? Powody są dwa. Pierwszy, bo nasz człowiek tam był. Drugi, bo wrażenia pozostają na długo. Zacznijmy od organizatora, warszawskie Towarzystwo Wisła Dla Wioślarzy. Formacja zrzeszająca największą liczbę wioślarzy amatorów i mastersów w jednym miejscu na krajowym podwórku. Dobrze przeszło  dwie setki ludzi płci obojga z różnicą wieku ponad pół wieku. TWDW, to również organizator jednej z największych imprez wioślarskich ósemek w Polsce – Warsaw Head. Tyle o pomysłodawcy. Zastanowiło nas, co przyciąga na tę imprezę taką rzeszę Warszawiaków i nie tylko. Nie znajdziecie tu banerów reklamowych. Miejsce, to nie znany wszystkim obiekt, to zwykła sala gimnastyczna, najzwyklejszego miejscowego liceum. Nie firmuje celowo tego zdarzenia swoją twarzą żaden tuz wioślarstwa, a jednak wydarzenie przyciąga licznych przedstawicieli klubów stołecznych, a i przyjezdnych jest też sporo. Co my tu mamy ? Kategorie dla osób z niepełnosprawnościami, oczywiście panowie i panie. Amatorzy i mastersi razem. Kategorie wiekowe z uwzględnieniem wagi lekkiej. Zdarzało się, że obłożenie personalne zmusiło organizatora do wprowadzenia dodatkowych biegów w ramach tej samej grupy. Wreszcie w naszym odczuciu hit zawodów, wyścigi parami. Osady dwójkowe mixt na dystansie 500 m. Pary płynące razem z uśrednionym wynikiem dla dwóch ergometrów. Ciekawe było to, że „deble” te nie były objęte np. przywilejem handicapu wiekowego, czy różnicą wagi. Podejmując decyzję o starcie, deklarowała osada świadomość ścigania z dużo młodszymi czy starszymi parami. Ciekawostką organizacyjną było umieszczenie telebimu z „łódeczkami” na wprost kibiców, ale za plecami zawodników. Zdecydowanie budowało to napięcie wśród uczestników oglądających i dopingujących swoich faworytów. Niewiarygodnie precyzyjny okazał się program czasowy. Wszystkie starty jakby z automatu wchodziły jeden za drugim. Czy można się czerpnąć do czegoś, pewnie że można. W tym jednak przypadku ogólne wrażenie, atmosfera, nawet spiker średnio obyty z mikrofonem i potrzebami słuchacza, to wszystko było bardzo miłe i przyjemne w odbiorze. Wspomnijmy też o sprawnym biurze zawodów, obsada wiedziała, po co tam jest i co ma robić. Generalnie jesteśmy na tak. Wszak nie wiele jest zawodów sportowych na ergometrze wioślarskim, celujących tylko w amatora i mastersa, które poszczycą się ponad setką uczestników. Może było mało strojnie, bez ścianek reklamowych (a szkoda), plakatów i tym podobnych wizualnych ozdobników, ale gościł uśmiech na twarzach obecnych i endorfiny we krwi. Byli też wspaniali goście, aktualni Mistrzowie Polski na ergometrze, medaliści ostatnich Mistrzostw Świata czy legendy Igrzysk Olimpijskich. Działo się. Polecamy gorąco.

SKIFF

Foto – SKIFF po galerię zdjęć zapraszamy na – https://www.facebook.com/FOTOwioslaZB