Przedstawiamy Wam materiał przygotowany nie jako SKIFF, ale jako część drużyny. Zupełnie subiektywne odczucie jednej persony, a dotyczący regat na Litwie. Kto o nich nie słyszał? Chyba większość słyszała. Litwa to niespełna trzymilionowy kraj, w którym wioślarze mogą trenować w dwunastu klubach. Oczywiście biorąc średnią z powierzchni i na mieszkańca, to i tak chyba niezły wynik. Chociaż przykładowo Szwajcaria z niespełna trzy razy większą populacją może się pochwalić prawie osiemdziesięcioma klubami. Wracajmy jednak na Litwę. Organizator zawodów informuje, że jest to największa impreza w krajach nadbałtyckich. Regaty o Bursztynowe Wiosła i Puchar Samorządu Trockiego. Troki, bo o tej miejscowości mówimy i jeziorze Galwe. Najstarsze zawody wioślarskie na Litwie. W tym roku gościli ponad 380 zawodników po raz 63. Zawodowcy, mastersi i amatorzy. Ścigali się wioślarze z Litwy, Łotwy, Estonii, Gruzji, Uzbekistanu, Ukrainy i Polski. Nasz kraj reprezentowała grupa Towarzystwa Wisła Dla Wioślarzy, ale wiemy, że byli również reprezentanci Lotto Bydgostia.
Pierwsze co przykuło uwagę, tak po wyjściu z samochodu, to wiatr. Silnie wiejący z podmuchami do 50 km/h. Trenujący zazwyczaj na Wiśle warszawscy wioślarze śmieli się, że nie ma opcji, odwołają zawody. Rzeczywistość miała nas zaskoczyć jeszcze tego samego dnia. Zawody się odbyły, starty dla mastersów tzw. krótką komendą z tysięcznego metra toru. Utrzymać się w torze w czasie „jazdy” graniczyło z cudem. Próba ustawienia osad, czekanie na start i równe wypuszczenie osad nim było. Lekcja pokory dana przez naturę zostanie w pamięci na zawsze. Organizator dał mastersom możliwość startu praktycznie w każdej konfiguracji. Przy mieszanym towarzystwie przeszło dziesięcioosobowym można było wszystko. Warszawskie TWDW wystawiło w kategorii Pań – 1x, dwie 2x i 4x w kategorii Panów 4x, 4-. Wystartowała również 8+ mix. Powiedzmy sobie szczerze, całkiem sporo. Czy ta inwazja na kategorie czymś skutkowała? Ano tak, Kol. Agnieszka Renc (nasza seniorska mistrzyni z lat 2008-2012) wywalczyła brąz w biegu 1x KM. Pozostali walczyli, jak umieli, zostawiając serce w torze i ciesząc się z nauki, jaką przyjęli.
Czy Troki jeszcze czymś zaskoczyły? Zdecydowanie. Przepiękna malowniczo położona miejscowość. Z ogromnymi możliwościami sportowo turystycznymi. Wizytówką jest zamek znajdujący się na największej z trzech wysp jeziora. Reprezentacyjna budowla Wielkiego Księstwa Litewskiego z przełomu XIV i XV wieku. Czterotysięczne miasteczko przyjazne turystom i sportowcom zwłaszcza sportów wodnych. Nas oczywiście najbardziej zainteresował obiekt, arena zawodów Sport Base of Lithuanian Olympic Sport Center (Baza Sportowa Litewskiego Centrum Sportu Olimpijskiego). Może nie tak okazałe, jak nasz Wałcz, ale całkowicie spełniający warunki czy potrzeby zawodników. Dowodem tego może i jest znacząca obecność na arenach światowych litewskich wioślarzy czy kajakarzy. Tak niedawno, bo na Igrzyskach w Paryżu zawodniczka 1x Viktorija Senkute zdobyła brązowy medal. Pierwszy dla Litwy medal w tej dyscyplinie sportu. Uczestnicy regat szybko zdali sobie sprawę z profesjonalizmu, pasji i zaangażowania, jakie włożył organizator w przygotowanie zawodów. Infrastruktura zawodnicza, przestrzeń dla kibiców, obsługa medialna, stanowiska tematyczne … tak, to mogło się podobać. Wreszcie sam tor i zagospodarowanie wody wokół niego. Czytelne oznakowania do i odprowadzenia startujących. Generalnie pełen profesjonalizm. Zawody odbyły się w formule otwartej, co przyciągnęło chętnych do medali z wielu krajów. Również podniosło to prestiż i poziom imprezy. Wszyscy wracali zmęczeni ale zadowoleni. Polecamy każdemu, chociaż raz naprawdę warto tam być.
MW/SKIFF
Foto z zasobów grupy.