Imprezy sportowe są różne. Lokalne i te światowe. Skromniejsze i te na bogato. Takie, które przyciągają prestiżem i takie, które przyciągają klimatem. Właśnie o takiej imprezie z przysłowiowym klimatem chcemy Wam opowiedzieć. Frekwencja pewnie, rzecz ważna. Spotkanie, o którym mowa ma swój klimat i broni tego klimatu, czy uczestników będzie trzy setki, czy setka. Czy woda (dacie wiarę?) będzie, czy jej nie będzie na poznańskiej Malcie. „Wiara na Wiosła Tej” o tym sportowym spotkaniu pokoleń mówimy. Sport łączy pokolenia? Daj mu warunki, stwórz płaszczyznę, a zobaczysz jak bardzo. Poznań był kiedyś jedną ze składowych Wioślarskiej Ligi Amatorów. Liga się rozleciała szybciej niż powstała, ale Poznań w idei pozostał za sprawą Małgorzaty Król i jej Poznań Rowing Club. Połączył „starych” wyjadaczy, czyt. masters z amatorami i dzieciakami poziomu sportowego różnego. Ten rok dla tych zawodów może nie był personalnym obłożeniem najszczęśliwszym, ale swoją specyfikę i właśnie ten swój klimat zachował. Chociaż prawdę jest, że główni aktorzy, choć w mniejszej grupie, ale wartością mocy i klasy dopisali jak na Mistrzostwach Polski Masters. Jak to mówią, Tuzy były. Byli amatorzy zaawansowaniem różni. Dzieciaki, tych było dużo. Wreszcie uwaga !! Młodzi reprezentanci wioślarscy Cypru. Znaczy zawody, zrobiły się międzynarodowe.

W tym roku organizacyjnie wszystko przeszło bez większych przygód.  Ponad trzydzieści biegów głównych. Pokazowe wyścigi SUP-ów i smoczych łodzi, które wypełnili … wioślarze mastersi, działo się. Sprawna odprawa delegatów, przygotowany w formie poczęstunku stół z napojami i słodkościami. Na życzenie zamówiony obiad. Można było się poczuć dopieszczonym. Starty jedynek Pań i Panów, nie pytajcie, nazwiska z topu krajowego podwórka „starszaków”. Później te same persony w konfiguracjach przeróżnych od debla po czwórkę wreszcie po mixt. Co to były za wyścigi. Każdy niby na luzie, niby rozbawiony, ale tam w środku rywalizacja odpalała się maksymalnie. Cudownie wyglądały grupki klubowe stojące gdzieś przy swoich łodziach zanurzone w dyskusjach, obliczeniach, strategiach. Szukanie swoich szans, dogłaszanie osad, jak się tylko pojawił cień szansy na medalowy sukces. Wierzcie, momentami zabawa to nie była, ale zawsze w duchu fair play. Ciepłych słów i życzeń powodzenia konkurentom też nie brakowało. Organizator zadbał również o biegi wiekowo mieszane, bo skoro sport łączy pokolenia, to dajmy temu przestrzeń. Mama z córką, trener z zawodniczką juniorką, powiązani na konkretny wyścig zawodnicy do osady. To był piękny widok. Zobaczyliśmy Baby Boomers i Pokolenia Alfa, jaka to różnica wieku? Niema to żadnego znaczenia. Wzajemny szacunek i zrozumienie na poziomie zawodnik – zawodnik. Cóż tak może łączyć ludzi, jak wspólna pasja. Najmłodsi z najstarszymi nawet rozmawiać nie musieli. Wystarczy ten uśmiech seniorki patrzącej na dzieciaki. Wystarczy wzrok  młodziaka z wyrazem szacunku i pokory w oczach. Pokazowe wyścigi SUP – ów i niespodzianka totalna, która zastąpiła zeszłoroczne ergometry. Wyścigi smoczych łodzi, do obsadzenia których w roli zawodnika zaproszeni zostali startujący w regatach zawodnicy. Tu nie tylko pokolenia się łączyły ale i kluby, bo wrzucić do jednej łodzi dwudziestu ludzi z pagajem w rękach nie było łatwo. Dystans 200 m a woda „wrzała”.

Każde zawody kończy ceremonia medalowa. Wyjątku te nie zrobiło, ale co się tam zadziało po pierwszej dekoracji. My jesteśmy pod wrażenie kreatywności i pomysłowości organizatora. Teraz sobie wyobraźcie klucz płaski 10’ na wstążce. My żeśmy to zobaczyli na żywo, nawet na własnych szyjach. W roli głównej wspomniany klucz, zawieszka a jakże do kluczy z informacją o zawodach i przecudnej urody wstążka na końcu z kokardą. Żeby nie było, pierwsze miejsce złota, drugie srebrna a trzecie brązowa wstążka. Pomysłowość nie do podrobienia. Jeszcze się w duchu śmiejemy, a są tacy, dla których ten „medal” będzie wyjątkowym w kolekcji.

Poprosiliśmy o parę słów na temat zawodów organizatora w osobie Małgorzaty Król.

Co nam powiedziała: „Te regaty były inne. Mniej wody, wiele niewiadomych podczas organizacji, ale determinacja organizatorów, jak i uczestników nie pozwoliła nam zmienić planów.  Według naszej oceny są to ważne zawody w kalendarzu wioślarskim. Starty na początku lipca pozwalają zadebiutować nowym wioślarzom, tym uczącym się nabrać wprawy w elementach około startowych. Dla Mastersów i Amatorów był to ostatni start przed wakacjami. W ubiegłych latach mogli przetestować osady jeszcze przed Mistrzostwami Polski, a teraz pobawić się składami i eksperymentować. Najważniejszym punktem tej imprezy są starty w osadach mieszanych. To one pokazują, że wioślarstwo łączy pokolenia i jest dla każdego. Uśmiech, ale i trema zarówno tych młodych zawodników, jak i tych starszych jest niesamowita. Poznają się na torze w dzień startu lub trenują w klubach na treningach. Sami ustalają, kto szlakuje, kto musi się podporządkować z tempem. Niezła lekcja, ale i zabawa dla wszystkich. W tym roku postawiliśmy na integracje, ale i chcieliśmy podkreślić nurt tych regat, których hasłem przewodnim jest „Wiara na wiosła TEJ”. Sportów wodnych nie brakuje, to i my zrobiliśmy pierwszy w historii (tej, którą znamy) wyścig różnych typów łodzi. Był wioślarz, kanadyjkarz, smocze łodzie i deski SUP. Wyścig pokazowy, ale kto wie, czy w przyszłości nie będzie to już stały element imprezy.

Na uwagę, zasłużyły także medale!!! Które swoją oryginalnością będą na pewno przykuwać oko, gdy zawisną wśród standardowych blaszek, ale i funkcjonalnością, bo kto nie miał w piórniku, kosmetyczce, torebce lub w aucie kilku kluczy dziesiątek i podkładek, a i tak przy skręcaniu sprzętu ich brakuje. Medalem dodatkowym dla Pań w kategorii kobiet Masters w konkurencji dwójek podwójnych była róża. Czerwona, piękna jak nasza wioślarka Róża Wasilewska, która przez lata rozświetlała swym wdziękiem właśnie tą konkurencję z Grażyną Kanoniczak. Niestety w tym roku Róży już nie było, ale była obecna w naszych wioślarskich wspomnieniach i sercach.

A jak wyglądała promocja w przed dzień wydarzenia? Jak zawsze rozrywkowo. Mogliście Nas spotkać w znanych miejscach Poznania. Wiosłowaliśmy m.in. na ul. Półwiejskiej, ale i starym mieście. Pytaliśmy poznaniaków, czy wiedzą, do jakiego sportu wodnego służą nasze wiosła i zagrzewaliśmy do rywalizacji na ergometrze, dystans 100 m.

W zawodach po raz kolejny towarzyszyli nam zawodnicy z reprezentacji Cypru, którzy już jako stały punkt sezonu przyjęli przyjazd do Poznania. W tym roku interesowały się przyjazdem, także inne reprezentacje młodzików, więc nie zwalniamy tempa i liczymy na ich przyjazd w latach kolejnych.

Bardzo się cieszymy, że tak chętnie uczestniczycie w regatach na Malcie, że jesteście z nami. Mimo niskiego stanu wody, bogatej roślinności i mniejszej ilości pomostów daliśmy sobie świetnie radę!!! Te regaty to także miejsce debiutów nowych sędziów, którzy w spokojnej atmosferze mogą nauczyć się całego przebiegu regat.  Witamy na pokładzie nowych wioślarzy, sędziów i kibiców.”

SKIFF

Foto – SKIFF, PRC.