Mistrzostwa Europy Masters 2025 w Bled już mamy za sobą. Jesteśmy podekscytowani występami Biało – Czerwonych. Na kogo liczyliśmy, ten nie zawiódł. Kto pojechał na imprezę „turystycznie”, bawił się równie dobrze. Biorąc pod uwagę zmasowany „atak” polskich zawodników na Bled w dniach 19 – 22 czerwca liczyliśmy na więcej aktów zachwytu, chociażby w social mediach. Poza zdjęciami, które zaraz uzupełnią bezkresną dziurę otchłani sieci, wiele informacji nie było. Wyjątki na szczęście były przyznać trzeba. Składowa naszej masters ósemki męskiej, takie nasze masters złotka brylowali na FB. Popłynęli w składzie – Anetta Ogińska (s), Tadeusz Sawicki, Andrzej Adamczewski, Jacek Dąbrowski, Jan Genatowski, Bogusław Chwalisz, Jerzy Pestka, Ernest Grocki, Andrzej Pogorzelski. Wspominali jak było a nam się zdawało, że skoro są mistrzami świta zeszłorocznymi, to na Mistrzostwach Europy podważyć tę dominację będzie trudno. Wojciech Urbanowski to postać, która w swoich social mediach pozwoliła nam poczuć tę atmosferę. Opowiedział o kłopotach z przyczepą, pomocy ludzi dobrej woli w rozwiązaniu problemu. Żeby nie być gołosłownym, sami poczytajcie: „”Przygody ” zaczęły się już 160 km przed Bled. Podczas tankowania zauważyliśmy, że jedno z kół w przyczepie jest dziwnie ustawione. Okazało się, zniszczeniu uległo łożysko i nie możemy dalej jechać. I tu pokazała się w pełni siła wioślarskiej braci. Dałem znać kolegom, którzy już byli na miejscu.  Po chwili dostałem informację, że Krzysztof Tykwinski i Przemysław Brett pożyczyli auto od Jurka Jerzy Pestka i jadą do nas z pomocą. Mocno skracając. Całą noc jeździliśmy pomiędzy Judenburgiem, gdzie mieliśmy awarię a Bled, przewożąc łodzie. Ogromne podziękowania kieruję również do Maćka Maciej Zieliński i TWDW, ponieważ pożyczyli nam swoją przyczepę. Po dotarciu do Bled Anetta O-k podrzuciła mi szybkie śniadanie i finalnie w czwartek rano po 32 godzinach bez snu stałem na starcie swojego pierwszego wyścigu – jedynek kategorii D. Nie liczyłem na wiele, ale okazało się,  że do końca byłem w stanie walczyć o zwycięstwo, jednak nie dałem rady i metę minąłem na drugim miejscu, zdobywając tytuł wicemistrza Europy. Później dostałem jeszcze informację, że zakwalifikowałem się do Trophy Race – wyścigu, w którym bierze udział sześciu najlepszych jedynkarzy. Udało mi się przespać jakąś godzinkę i już musiałem szykować się do kolejnego wyścigu – jedynek kategorii A. Od startu ruszyłem niemrawo u wiosłowałem na ostatnim miejscu, ale o dziwo w pewnym momencie zacząłem przesuwać się do przodu. Około 300 metrów przed metą płynąłem tuż za Włochem, który wiosłował na trzeciej pozycji. Zaryzykowałem i na ostatnich stu metrach wyprzedziłem go i zająłem trzecie miejsce.

Trophy Race zaplanowany był półtorej godziny później. Czułem już duże zmęczenie, ale pierwszy raz w karierze zakwalifikowałem się do tego prestiżowego biegu i powiedziałem sobie, że nie odpuszczę. Na starcie oczywiście zostałem. Czułem brak mocy, ale przyjechałem się tu ścigać, a nie biadolić i starałem się zabierać wodę jak najlepiej. Pierwsza trójka uciekła daleko, ale w zasięgu miałem płynącego na czwartym miejscu Niemca. Kołatała mi się po głowie myśl, że czwarte miejsce jest lepsze niż piąte, zebrałem się jeszcze jakoś na końcówce i rzutem na taśmę wyprzedziłem go. Do Trophy Race zakwalifikowałem się z piątym wynikiem, więc poprawiłem lokatę. A dziś? Od rana byłem w Austrii szukając mechanika. Teraz jestem już w Bled I niedługo kolejny start.” – wciąga? Wciąga.

„Bled jest jednym z najpiękniejszych miejsc na świecie i oferuje bardzo sprawiedliwe warunki na wodzie z lekkim wiatrem.” – powiedział Jernej Slivnik, dyrektor Bled Organising Committee. Jeśli nie najbardziej, jest to jedno z najbardziej ulubionych miejsc wioślarzy z całego świata. Często goszczącym zawodników z przedziału Masters. Nieżyjący już były prezes World Rowing Thomii Keller powiedział, ujrzawszy jezioro w Bled „Bóg musiał być wioślarzem”. Trudno nie podzielić tego zachwytu. Niezwykłość Bled jest już znana masterom. W roku 2017 odbyły się regaty z cyklu World Rowing Masters, które do dziś pozostają największym wydarzeniem tego cyklu  w historii. Zebrało 4700 wioślarzy z 860 klubów. Uruchomiło to ponad 900 wyścigów, a przy tak wielu startach, mających odbyć się w ciągu pięciu dni, każdy musiał następować po sobie co trzy minuty. Większość dni to starty od 7 rano do zmierzchu. Po raz pierwszy w tym roku została wprowadzona do tych zawodów formuła znana już mianowicie kategoria „AA” wioślarzy w wieku 21 – 27 lat. Nasza reprezentacja była liczna. Pewnie zasługą była ogólnodostępność zawodów. Kto pragnął poczuć tę atmosferę wioślarskiego święta, mógł jechać. Szpica naszych medalistów była kopiuj, wklej jakby przeniesiona z Mistrzostw Polski. Niespodzianek, ukrytych mistrzów nie było. Znajdziemy osoby, które przywiozły więcej niż jeden, nawet więcej niż dwa „krążki”. Szczególną uwagę zwracali Panowie Robert Borys, Jakub Janiszewski (AZS Uniwersytet Warszawski), Bartłomiej Gasparski, Maciej Zieliński (Towarzystwo Wisła Dla Wioślarzy) czy już wspomniany Wojciech Urbanowski (Pałuckie Towarzystwo Wioślarskie w Żninie). Wśród Pań obecność wyraźnie zaznaczyły: Anetta Ogińska, Larysa Szczepaniak (Towarzystwo Wioślarzy Masters Poznań). Danuta Pribe, Anna Gumienna (RBW Poznań) nestorki wzbudzające ogólny podziw i szacunek. Nasze pozycje medalowe zdominowały 2x znaczy deblem Polski Masters stoi. Polskę reprezentowało czternaście klubów. Osiemdziesiąt sześć zawodniczek i zawodników, zdobywając łącznie 43 medale w 532 biegach. Czy to dużo, czy mało? Jakie to ma znaczenie? Państwo Ci byli częścią wielkiej europejskiej rodziny wioślarskiej i tylko to ma znaczenie. Medal to tylko, piękny pewnie, ale zawsze dodatek.

Organizatorzy cenią sobie zawody na poziomie masters, tłumacząc luźniejszą atmosferą i trudno się dziwić. Wszak uczestnicy zmagań nic nie muszą. Zapowiadają, że ze względu na wydłużenie o jeden dzień zmagań, mogą one pobić rekord frekwencji. Oczywiście życzymy tego z całych serc. „We współpracy z Bled i Slovenian Tourist Boards skupimy się również na dobrostanie uczestników i festiwalizacji wydarzenia – nie tylko w miasteczku regat, ale także w centrum miasta i na zamku. Będziemy mieć targ spożywczy, degustację wina, sznapsa i piwa, tradycyjne tańce alpejskie, muzykę na żywo i wiele więcej”. Już czujemy, jaka to będzie impreza.

SKIFF

Foto z zasobów Andrzej Pogorzelski, bledrowing.sv